W
jej głowie raz po raz pojawiał się zniekształcony obraz róży. Była taka piękna
i dostojna. Na początku jej płatki miały śnieżnobiały odcień, jednak w miarę
upływu czasu po woli zaczęły barwić się na czerwono. Nagle wszystkie opadły
pozostawiając po sobie zaledwie nagą łodygę. Gdy Angel wypuszczała ją z ręki
była już tylko nic nieznaczącym zielonym patykiem. Jej oczu skierowały się ku
górze i naraz dostrzegła miliony spadających płatków róży zabarwionych i
intensywnym szkarłatem. Ten kolor zbudzał w niej pewnego rodzaju niepokój,
którego nie mogła wytłumaczyć. Po chwili całe pomieszczenie usiane było
czerwonym kwieciem. Angel powoli brnęła
na przód szukając wyjścia z zapełniającego się pomieszczenia, jednak nigdzie
nie mogła go dostrzec. Zrezygnowana rozłożyła ręce na boki i rozkoszując się ostatnią
chwilą radości runęła w potok czerwonych listków. Wkrótce spadający płatek przesłonił jej oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz