środa, 13 marca 2013

Rozdział 2



                Pogrążona w rozmyślaniach dziewczyna nawet nie zauważyła, gdy do domu weszła jej matka.
- Kochanie wróciłam - krzyknęła od progu i dopiero to uświadomiło Angel ze nie jest sama.
- Jak był na przyjęciu?
- Cudownie!- Kobieta była bardzo przejęta tym, co miała za chwilę opowiedzieć - Zabawa trwała do późnej nocy.
- Cieszę się - Angel przyzwyczaiła się już do ich ciągłych wyjść - A gdzie zgubiłaś Johna?
- Och, poszedł zaparkować, ale zaraz przyjdzie.
Pięknie, jeszcze jego mi tutaj brakowało- pomyślała dziewczyna. Pospiesznie odwróciła się i poszła na gór. Przez zamknięte drzwi dobiegł ją hałas i po chwili usłyszała głos ojczyma.
- Już jestem - gdy zobaczył bałagan, jaki po sobie zostawiła dodał - Angela! Ile razy mówiłem, że masz po sobie sprzątać...
Nienawidziła tego imienia. Jej ojciec zawsze nazywał ja po prostu Angel. Była jego małym aniołkiem. A wszystko zaczęło się od tego że pewnego razu na Halloween zażyczyła sobie żeby rodzice kupili jej kostium cherubinka. Przez cały wieczór jeździli po sklepach i szukali odpowiedniej sukienki. Kiedy ją wreszcie znaleźli Angel była najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem. Z utęsknieniem odliczała każdy dzień, wyczekując nadchodzącego święta duchów. Gdy w końcu nadeszło, ojciec podarował jej piękne białe skrzydła, których zazdrościły jej wszystkie dzieci. Przez kilka następnych dni, uparcie je nosiła aż wreszcie wszyscy zaczęli ją nazywać aniołem. Angel.
                 Założyła słuchawki i włączyła głośna muzykę, aby nie słyszeć dobiegającego z dołu zrzędzenia Johna. Zeszła na dół dopiero koło południa.
 - Gdzie się wybierasz? - spytał John, bacznie obserwując jak się ubiera.
Jak najdalej stad.
- Muszę pożyczyć zeszyt od koleżanki.
- A swojego już nie prowadzisz? Powinnaś bardziej uważać na lekcjach...
Angel była już za drzwiami. Odkąd O n się tu wprowadziła starała się jak najmniej przebywać w domu. Chodziła w rożne miejsca. Przesiadywała u koleżanek. Dziś jakaś tajemnicza siła przyciągała ją w stronę parku. Jak zwykle o tej porze dnia było tu wielu ludzi. Nawet nie zauważyła, kiedy dotarła do jej ulubionej ławeczki, na której przesiadywała razem z ojcem. Ku jej zaskoczeniu teren w okol niej został odgrodzony jaskrawo żółtą taśmą.
- Tutaj nie można przebywać - odezwał się młody policjant, którego wcześniej nie zauważyła.
- Przepraszam... ja - trudno jej było ubrać w słowa to, co chciała powiedzieć. Bez dalszych wyjaśnień spytała - co tu się stało?
- To pani nie wie? To tutaj zamordowano tę dziewczynę.
Słowa funkcjonariusza rozbrzmiewały jej echem po głowie.
Tutaj w jedynym ważnym dla niej miejscu. W jej głowie pojawiły się przebłyski wczorajszego wieczoru. Park, drzewa, śnieg. Nagle poczuła silny ból z tyłu głowy. Zachwiała się tak, że policjant musiał ją przytrzymać.
- Czy wszystko w porządku?
- Tak- powiedziała próbują złapać równowagę - tylko zrobiło mi się trochę słabo.
- Powinna się pani napić czegoś ciepłego - powiedział zatroskany, po czym zawołał swojego kolegę- zastąp mnie.
Dopiero teraz Angel zobaczyła, jaki jest młody. Mógł mieć pewnie jakieś 19 lat nie więcej.
- Proponuje żebyśmy napili się kawy.
Angel, która wciąż nie otrząsnęła się z szoku przystała na jego propozycje. Przejęta odchodząc nie zauważyła spoczywającej na ławce szkarłatnej róży.

3 komentarze: