Pogrążona
w rozmyślaniach dziewczyna nawet nie zauważyła, gdy do domu weszła jej matka.
- Kochanie wróciłam - krzyknęła od progu i dopiero to
uświadomiło Angel ze nie jest sama.
- Jak był na przyjęciu?
- Cudownie!- Kobieta była bardzo przejęta tym, co miała
za chwilę opowiedzieć - Zabawa trwała do późnej nocy.
- Cieszę się - Angel przyzwyczaiła się już do ich
ciągłych wyjść - A gdzie zgubiłaś Johna?
- Och, poszedł zaparkować, ale zaraz przyjdzie.
Pięknie, jeszcze jego mi tutaj brakowało- pomyślała
dziewczyna. Pospiesznie odwróciła się i poszła na gór. Przez zamknięte drzwi
dobiegł ją hałas i po chwili usłyszała głos ojczyma.
- Już jestem - gdy zobaczył bałagan, jaki po sobie
zostawiła dodał - Angela! Ile razy mówiłem, że masz po sobie sprzątać...
Nienawidziła tego imienia. Jej ojciec zawsze nazywał ja
po prostu Angel. Była jego małym aniołkiem. A wszystko zaczęło się od tego że
pewnego razu na Halloween zażyczyła sobie żeby rodzice kupili jej kostium
cherubinka. Przez cały wieczór jeździli po sklepach i szukali odpowiedniej
sukienki. Kiedy ją wreszcie znaleźli Angel była najszczęśliwszym dzieckiem pod
słońcem. Z utęsknieniem odliczała każdy dzień, wyczekując nadchodzącego święta
duchów. Gdy w końcu nadeszło, ojciec podarował jej piękne białe skrzydła,
których zazdrościły jej wszystkie dzieci. Przez kilka następnych dni, uparcie
je nosiła aż wreszcie wszyscy zaczęli ją nazywać aniołem. Angel.
Założyła słuchawki i włączyła głośna muzykę,
aby nie słyszeć dobiegającego z dołu zrzędzenia Johna. Zeszła na dół dopiero
koło południa.
- Gdzie się
wybierasz? - spytał John, bacznie obserwując jak się ubiera.
Jak najdalej stad.
- Muszę pożyczyć zeszyt od koleżanki.
- A swojego już nie prowadzisz? Powinnaś bardziej uważać
na lekcjach...
Angel była już za drzwiami. Odkąd O n się tu wprowadziła
starała się jak najmniej przebywać w domu. Chodziła w rożne miejsca.
Przesiadywała u koleżanek. Dziś jakaś tajemnicza siła przyciągała ją w stronę
parku. Jak zwykle o tej porze dnia było tu wielu ludzi. Nawet nie zauważyła,
kiedy dotarła do jej ulubionej ławeczki, na której przesiadywała razem z ojcem.
Ku jej zaskoczeniu teren w okol niej został odgrodzony jaskrawo żółtą taśmą.
- Tutaj nie można przebywać - odezwał się młody
policjant, którego wcześniej nie zauważyła.
- Przepraszam... ja - trudno jej było ubrać w słowa to,
co chciała powiedzieć. Bez dalszych wyjaśnień spytała - co tu się stało?
- To pani nie wie? To tutaj zamordowano tę dziewczynę.
Słowa funkcjonariusza rozbrzmiewały jej echem po głowie.
Tutaj w jedynym ważnym dla niej miejscu. W jej głowie
pojawiły się przebłyski wczorajszego wieczoru. Park, drzewa, śnieg. Nagle
poczuła silny ból z tyłu głowy. Zachwiała się tak, że policjant musiał ją
przytrzymać.
- Czy wszystko w porządku?
- Tak- powiedziała próbują złapać równowagę - tylko
zrobiło mi się trochę słabo.
- Powinna się pani napić czegoś ciepłego - powiedział
zatroskany, po czym zawołał swojego kolegę- zastąp mnie.
Dopiero teraz Angel zobaczyła, jaki jest młody. Mógł mieć
pewnie jakieś 19 lat nie więcej.
- Proponuje żebyśmy napili się kawy.
Angel, która wciąż nie otrząsnęła się z szoku przystała
na jego propozycje. Przejęta odchodząc nie zauważyła spoczywającej na ławce
szkarłatnej róży.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńwzp-dm.blogspot.com new adress
OdpowiedzUsuń